Braszów, Bukareszt i Trasa Transfogarska na weekend

Podróżą do Rumunii zostaliśmy zainspirowani po lekturze artykułu na jednym z portali internetowych. Dotyczył on co prawda głównie Drakuli, ale szybko przekonaliśmy się, że Transylwania ma nam do zaoferowania znacznie więcej.
Naszą podróż po Rumunii rozpoczęliśmy od lotniska w Bukareszcie, na które przylecieliśmy liniami Ryanair z Berlina. Jako bazę noclegową wybraliśmy Braszów (rum. Brasov) oddalony o 170 km od stolicy. Wiele osób porównuje to miasto do Krakowa, choć naszym zdaniem jest to mało trafne. Braszów to spokojne i nieco mniejsze miasto. Podzielone jest na dwie części – nową, w której raczej nie znajdziecie nic ciekawego i starą, wpisaną na listę światowego dziedzictwa UNESCO, pełną knajpek z przepysznym jedzeniem, urzekającą małomiasteczkowym klimatem.

Rynek na startym mieście w Braszowie

Rynek na startym mieście w Braszowie

W związku z tym, że jednym z głównych punktów naszej wycieczki było zwiedzanie Trasy Transfogarskiej do Braszowa udaliśmy się wynajętym na lotnisku samochodem. Podróż z lotniska Otopeni, razem z przystankami, zajęła nam około 3 godzin. Trzeba wziąć pod uwagę, że ostatnia część rasy przebiega już przez tereny górzyste. Biorąc pod uwagę stan techniczny, droga była dość trudna. Co prawda spora jej część to droga mająca po dwa pasy ruchu w każdym kierunku to wiele tam kolizyjnych skrzyżowań i cała masa wjazdów na prywatne posesje! Zapomnijcie o bezkolizyjnych rozjazdach czy o pasach rozbiegowych. Przy dużym ruchu, wyjazd ze stacji benzynowej to wcale niełatwa sprawa.

Braszów

W Braszowie zatrzymaliśmy się w samym sercu starego miasta, tuż obok rynku, w schludnych apartamentach Main Square Apartments & More. Braszów to doskonała baza wypadowa do zwiedzania Transylwanii. Nie dość, że znajduje się blisko głównych atrakcji tego regionu takich jak Trasa Transfogarska czy Zamek Bran, to samo w sobie jest bardzo urokliwe. Zwiedzanie starego miasta nie zajmuje dużo czasu. Całość można spokojnie zwiedzić w jeden dzień – szczególnie polecamy wybrać się na Białą Wieżę oraz skorzystać z kolejki linowej na górę Tampa Brasov.

Braszów - widok na starówkę z Białej Wieży

Braszów – widok na starówkę z Białej Wieży

A jak zgłodniejecie to raczej nie będziecie mieli problemów ze znalezieniem czegoś na ząb. Szczególnie polecamy Wam restaurację Sergiana, oferującą tradycyjną rumuńską kuchnię. Ceny są przystępne, a jedzenie wyśmienite. Trafiliśmy tam za namową obsługi w naszym hostelu. Dopiero później okazało się, że to jedna z najpopularniejszych i najlepszych restauracji w Braszowie. Ceny dość podobne jak w Polsce. Jeżeli zamierzacie się tam wybrać w piątkowy lub sobotni wieczór to koniecznie zróbcie rezerwację. Jak poszliśmy tam drugiego dnia to niestety nie było już wolnych miejsc na cały wieczór.

Restauracja Sergiana Braszów

Restauracja Sergiana Braszów

A co do wieczoru – jeżeli będziecie mieli ochotę na nieco mocniejszy alkohol to uważajcie na etykiety. W jednym sklepów kupiliśmy wódkę z 28% zawartością alkoholu;-)

Uważajcie na wódkę w Rumunii

Uważajcie na wódkę w Rumunii

Trasa Transfogarska

Trasa Transfogarska to chyba największa atrakcja Transylwanii. Przebiega przez góry Fogaraskie i jest pełna wspaniałych widoków. Wielu uważa że to najpiekszniejsza trasa w Europie. My niestety byliśmy tam jesienią i dodatkowo trafiliśmy na kiepską pogodę przez co widoczność nie była najlepsza, ale i tak zapamiętamy ją na długo. Mamy zresztą nadzieję, że jeszcze kiedyś na nią wrócimy. W tym miejscu warto wspomnieć, że ze względu na warunki atmosferyczne trasa w pełni otwarta jest tylko od czerwca do października. Przed wyjazdem warto sprawdzić czy droga jest otwarta – szczególnie jeżeli wybieracie się tam wiosną lub jesienią. Choć jak wiadomo warunki pogodowe mogą zmienić się z dnia na dzień.

Jadąc od strony Braszowa przejazd trasą można rozpocząć od północy lub południa. My proponujemy Wam podróż od południa. Po tej stronie znajduje się bowiem większość atrakcji trasy, więc łatwiej będzie Wam rozplanować czas, tak abyście nie musieli wracać do Braszowa przez góry późnym wieczorem lub w nocy. Najpierw jedziemy drogą 73/73C na południowy zachód w kierunku Curtea de Arges. Po drodze mijamy Zamek Bran – mityczną posiadłość Drakuli. Jeżeli macie ochotę możecie się tam zatrzymać, choć naszym zdaniem jest to nieco strata czasu. Sama posiadłość ma bowiem niewiele wspólnego z pierwowzorem Drakuli, czyli słynnym Wladem Palownikiem, który prawdopodobnie nigdy tam nawet nie mieszkał. W Bran naszym zdaniem najciekawszy jest rynek, gdzie możecie kupić lokalne wędliny, sery oraz wyroby rękodzieła. Prawdziwa rezydencja Palownika (Zamek Poenari), a raczej jej ruiny, znajdują się nieco dalej – tuż przy Trasie Transfogarskiej.

Trasa Transfogarska, zapora na jeziorze Vidraru i góry Fogaraskie

Trasa Transfogarska, zapora na jeziorze Vidraru i góry Fogaraskie

Z Brak ruszamy dalej podążając drogami 73/73C aż do miejscowości Curtea de Arges, gdzie wjeżdżamy na Trasę Transfogarską. Ruszamy na północ i z każdym kilometrem możemy podziwiać coraz piękniejsze widoki. Po drodze warto zatrzymać się we wspomnianym zamku Poenari, koniecznie przy zaporze na jeziorze Vidraru oraz w schronisku i restauracji Cabana Paltinu – znajdującym się przy jeziorze Balea. Całości wyprawy nie sposób opisać, a że nie jesteśmy Elizą Orzeszową to nawet nie będziemy próbować. Gwarantujemy jednak, że nie będziecie zawiedzeni.

Bukareszt

Do Bukaresztu zawitaliśmy w ostatni dzień naszej podróży. Jedyne miejsce, które udało nam się dokładnie zwiedzić to Pałac Parlamentu zwany potocznie Pałacem Ceausescu, od nazwiska ostatniego dyktatora Rumunii, na którego polecenie postawiono ten ogromny budynek. Bez wątpienia jest to najciekawsza atrakcja tego miasta. Jeżeli chcecie go zwiedzić zarezerwujcie wcześniej bilety na stronie http://cic.cdep.ro/en/. Polecamy Wam podstawową wycieczkę tzw. Standard Tour. Rozszerzone opcje zwiedzenia nie są specjalnie ciekawe. Z podróży do Bukaresztu najbardziej zapamiętamy jednak najbardziej potworne korki. Jeździ się tam ciężko i łatwo się zgubić – nawet z nawigacją.

Bukareszt

Bukareszt

Ogólnie miasto nie zachwyca. Wiele jest starych obdrapanych kamienic. Całość przypomina nam duże polskie miasta z początku lat dziewięćdziesiątych.

Komentarze